Jestem wiedźmą. Logicznym i naturalnym wydaje się tedy, że jestem zła do szpiku kości i jedynym moim celem w życiu jest rytualne poświęcenie cię szatanowi, podpalenie twojego domu, zjedzenie twoich dzieci na kolację, a psa na deser. No, cóż. NIE POCHLEBIAJ SOBIE.
Blog > Komentarze do wpisu

Cesarzowi, co cesarskie, a diabłu ogarek.

Jakoś tak wyszło, że znowu będzie o kościele.
Wiem, że to ja sama wybieram sobie blogi, do których zaglądam, wpisy, które komentuję i autorów, z którymi mi po drodze. I rzeczywiście, wynika z tego, że najwięcej do powiedzenia mam tam, gdzie mówi się o religii i KK. Widocznie ten temat wyjątkowo mnie - no, właśnie, co? Interesuje? Irytuje? Dotyka?

Pewnie wszystkiego po trochu. Szukając swoich-cudzych miejsc do odwiedzania, trafiłam na kilka innych, również z katolicyzmem jako tematem przewodnim, ale nie zagrzałam tam miejsca, ba!, nawet jednego śladu nie zostawiłam. Bo nie chodzi o to, by popsioczyć (do tego wystarczy iść do urzędu, do lekarza, czy na zlot palikotowców). Rzecz w tym, by móc powiedzieć, co się myśli, co nie daje spokoju, odebrać zrozumienie lub kontrę, przemyśleć, odpowiedzieć - i tak w kółko. Dlaczego, wobec tego, tylko tam, gdzie katolicy nie cieszą się najlepszą opinią? Tam, gdzie w dyskusjach zwykle nie lubi się katolików? Bo katolicy zwykle nie lubią dyskusji. Wymiana poglądów wg katolika  polega na tym, że przychodzisz do niego z własnymi poglądami, a wychodzisz z jego. I nie ma zmiłuj.
Że generalizuję? No, pewnie! W końcu piszę o pewnym zjawisku, a nie tworzę biografię.

Ostatnio w swoich komentarzach kontynuuję dyskusję, rozpoczętą gdzieś indziej i ten wpis jest po trosze ciągiem dalszym, po trosze stworzeniem odpowiedniejszego miejsca, niż moje jesienne refleksje, w których (bądź co bądź) o religii nie ma ani słowa. Tak więc - Kontestatorze - ukłon w Twoją stronę :)

Pisałam już o tym, że wyrzekłam się katolicyzmu, pisałam (ogólnie) o okolicznościach i przemyśleniach, ale nigdzie nie pisałam, dlaczego. Powodów jest mnóstwo i dzielą się na dwie kategorie:
I. Doktryna katolicka
II. Kościół katolicki
Przy czym tym, którzy nie widzą różnicy podziękuję od razu za fatygę dotarcia do tego miejsca. Do niezobaczenia.

I. To, co nie podoba mi się w doktrynie katolickiej - przykłady:
1. Miejsce kobiety (choćby samo brzmienie ostatnich dwóch przykazań, przy czym w oryginale było: "ani roli, ani sługi, ani służebnicy, ani wołu, ani osła, ani żadnych rzeczy, które jego są" - urocze, czyż nie?), z Matką Boską na czele - nie załapała się na podium, wyprzedził ją jakiś bliżej nieokreślony byt, pt: "Duch Święty". Temat - rzeka.
2. Nadstawianie drugiego policzka.
3. Obciążenie grzechem pierworodnym - co stawia szarego człowieka z punktu na przegranej pozycji.
4. Idea żalu za grzechy na łożu śmierci. Znaczy, można być ostatnim sk***synem, ale jak się pokaja w ostatniej chwili, to już cacy? I co to ma wspólnego z nawróceniem?
5. Bliżej niesprecyzowana wizja bliżej niesprecyzowanego życia w bliżej nie sprecyzowanym miejscu, po - na szczęście - jasno sprecyzowanej śmierci. Osobiście jestem zwolenniczką nagradzania i karania, za ewentualne "grzechy",  za życia, na bieżąco. Jakoś mam niejasne wrażenie, że i kara, i nagroda mogą mieć tendencje do "umykania" w powodzi tłumu pod bramą św. Piotra.
6. Dogmaty, co następuje:
 - "(...) ogłaszamy, orzekamy i określamy, że nauka, która utrzymuje, iż Najświętsza Maryja Panna od pierwszej chwili swego poczęcia – mocą szczególnej łaski i przywileju wszechmogącego Boga, mocą przewidzianych zasług Jezusa Chrystusa, Zbawiciela rodzaju ludzkiego – została zachowana jako nietknięta od wszelkiej zmazy grzechu pierworodnego, jest prawdą przez Boga objawioną, i dlatego wszyscy wierni powinni w nią wytrwale i bez wahania wierzyć"
 - "(...) Za zgodą świętego Soboru nauczamy i definiujemy jako dogmat objawiony przez Boga, że Biskup Rzymski, gdy mówi ex cathedra - tzn. gdy sprawując urząd pasterza i nauczyciela wszystkich wiernych, swą najwyższą apostolską władzą określa zobowiązującą cały Kościół naukę w sprawach wiary i moralności - dzięki opiece Bożej przyrzeczonej mu w osobie św. Piotra Apostoła posiada tę nieomylność, jaką Boski Zbawiciel chciał wyposażyć swój Kościół w definiowaniu nauki wiary i moralności. Toteż takie definicje są niezmienne same z siebie, a nie na mocy zgody Kościoła.
Jeśli zaś ktoś, co nie daj Boże, odważy się tej naszej definicji przeciwstawić, niech będzie wyłączony ze społeczności wiernych"
 - "Tych, którzy mówią: «był kiedyś czas kiedy go /Syna Bożego/ nie było» lub «zanim się narodził nie był» lub «stał się z niczego» lub pochodzi z innej hipostazy, lub z innej substancji /niż Ojciec/, lub, że Syn Boży jest zmienny i przeobrażalny, tych wszystkich powszechny i apostolski Kościół wyłącza (Nicejskie Credo).
7. A co za tym idzie całkowity zakaz uprawiania tak trudnej sztuki, jaką jest samodzielne myślenie i zadawanie pytań.
I tak dalej, i tak dalej.

II. To, co mi się nie podoba w Kościele katolickim - przykłady:
1. Miejsce kobiety.
2. Naruszanie przez hierarchów kościoła i większość wyznawców niemal wszystkich przykazań. Ze szczególnym uwzględnieniem przykazania miłości.
3. Totalne i kompletne olanie samej idei i nauk Jezusa - ze szczególnym uwzględnieniem przykazania miłości. Myślę o samarytaninie, o ubóstwie, o służebności (nie "instytucjonalności", nie "biznesowości") kapłaństwa, o wolnej woli i nie wpierniczaniu się do polityki i życia świeckiego innowierców, o wielu, wielu innych rzeczach.
4. Odpust - opłata za zbawienie? Niezłe.
5. Antykoncepcja, aborcja, in vitro.
6. Popełnianie przez hierarchów kościoła i większość wyznawców niemal wszystkich grzechów, przy jednoczesnym ignorowaniu wskazań do zachowywania niemal wszystkich cnót. 
7. Kosmiczna merytoryczna machloja z potępianiem pogaństwa w czambuł, po uprzednim zbudowaniu na nim własnej religii, przejęciu świąt i, że się tak wyrażę, mitologii.
8. Religia w szkole, religia w pracy, religia w polityce, religia w urzędzie. Co, może jeszcze w kościele?? Ok, to nie był najlepszy przykład...
9. Radio Maryja i TV Trwam. W sumie to powinnam napisać na drugim miejscu. Przy czym sformułowanie "nie podoba mi się", to totalny, horrendalny, niewyobrażalny eufemizm.
10. Arogancja. Brak pokory. Brak wyczucia. Brak myślenia. Brak słów.

Nie napisałam wszystkiego, bo musiałabym pewnie wyprodukować kolejną kontra-Biblię. I, naprawdę, proszę mi nie mówić, że to uogólnienia (wspomniałam już o tym), że pomówienia, że insynuacje i lewicowa propaganda. Mogę się mylić nieco w kwestiach merytorycznych, ale na pewno nie mylę się w kwestii tego, co o tym myślę :)
Niewątpliwie zostanę odżegnana od czci i wiary, (to ostatnie mnie akurat ucieszy), ale przyznam szczerze, że tak, jak chętnie podyskutuję, nawet o tym, że nie mam racji, tak wszelkie inne, chamskie bądź też niczym nie uzasadnione opinie, są mi idealnie obojętne.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

czwartek, 19 września 2013, viridianathewitch

Polecane wpisy

Komentarze
2013/09/19 13:34:47
Chyba jeszcze do ciebie nie dotarlo,ze Kosciol katolicki to calkowicie zbedny pasozyt,oparty na klamstwach i dogmatach ,wymyslanych przez kolejnych papiezy
i zatwierdzanych przez kolejne synody.Powstal wylacznei po to ,zeby zagarnac jak najwieksza wladze i jak najwiecej dobr doczesnych.Instytucja ktora jest winna snierci
niezliczonych milionow,przewaznie w cierpieniach,ktora odpowiada za zniszczenie niezliczonej ilosci wsi,miast m,miasteczek i calych narodow.
Mozna by tak dlugo ,ale to nei miejsce.
zamiast zabawiac sie w opowiadanie w punktach ,poczytaj sobie chociaz te 3 pozycje,latwo dostepne po polsku.Zapewniam cie,ze twoje widzenie swiata runie w gruzach i moze wreszcie zrozumeisz wszystko.W kosciele watykanskim nie ma ani slowa prawdy i wszystko jest albo kalmstwem albo zapizyczeniem;nawet ubiory ksiezy i papieza,nawet wpisy w ewangeliach,opowiesci,ceremonie itd.;wszystko jest zapozyczone z innych religii i kultur,czesto bardzo odleglych w czasie jak opowiesc o potopie z dawnej Sumerii czy dzieciatko i matka boska ,wierne kopie Horusa i jego matki ze starozytnego Egiptu.
Oto te 3 (4) ksiazki :
1.Zenon Kosidowski "Opowiesci biblijne"
i tego samego autora "Opowiesci ewangelistow"
2. Laurence Gardner "Tajemnice Marii Magdaleny"
(Autor jest wybitnym znawca w tej dziedzinie,znanym na calym swiecie"
3.John Hoque "Ostatni papiez"
Takze ogolnie uznany specjalista i naukowiec.
Powodzenia,to pasjonuajca lektura z kolosalna iloscia faktow,od kterej nie mozna sie
oderwa,idealna na zblizajace sie dlugie wieczory.
-
2013/09/19 13:50:57
"Chyba jeszcze do ciebie nie dotarlo" - "O, ja głupia ***" - że zacytuję pewien stary, ale jary dowcip o Czerwonym Kapturku. To miłe, napisać coś, co budzi emocje - prosiłabym jednak o zachowanie większego opanowania, bo choć mnie to nie specjalnie (jak na razie) rusza, to mogą się tutaj znaleźć inni, którzy nie poczują się dobrze - a ja jednak tego bym nie chciała. Rozumiem Twoje stanowisko, znam je w różnych wydaniach bardzo dokładnie, ale nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, że pisząc w ten sposób odbierasz nam, niekatolikom, podstawowy argument - że MY, w odróżnieniu, potrafimy dyskutować, nie obrażając :) Oczywiście, wszystkiemu można przylepić łatkę "obrazy", ale są pewne standardy.
Dziękuję za polecone lektury. Jak tylko uporam się z "Jestem heretykiem" Prokopiuka, być może zajrzę.
Pozdrawiam.
-
2013/09/19 14:01:47
Skoro już tu jestem to też dorzucę swoje trzy grosze. Otóż moje poglądy są podobne i mógłbym dokładnie opisać w którym momencie mojego dzieciństwa obudziło się moje człowieczeństwo. Ale nie o to chodzi. Chrystus mówiąc kościół mówił o ludziach. A kościół, ten o którym mówimy dzisiaj już od samego swojego powstania stał się instytucją władzy nad ludźmi. Korzystał na wszystkie strony żeby zdobyć panowanie nad umysłem. I właściwie gdyby nie było instytucji, firmy kościół nie byłoby doktryn, które w średniowieczu może się sprawdzały, ale nie w dzisiejszym cywilizowanym świecie. Człowiek w pełni światły nie potrzebuje żadnego bata w postaci wyimaginowanego boga który stoi nad nim i miesza się do bólu w najdrobniejsze szczegóły mówiąc jak ma żyć. Sam kieruje swoim życiem według własnego rozumu i czy, mówiąc kolokwialnie, zjem kiełbasę w dzień postu czy nie, nie ma to znaczenia. Ważne żeby żył w zgodzie z samym sobą i nie krzywdził innych, choćby mówiąc im w co mają wierzyć, a w co nie. Jak czuje taką potrzebę to niech wierzy w co tylko chce, ale nie zmusza innych. Tylko znowu takie stwierdzenie kłoci się z doktryną nauczania, nawracania na drogę światła. Zresztą tak jak napisałaś można by o tym mówić i pisać w nieskończoność i nie ma co się łudzić że kogoś się oświeci, jeśli ten ktoś nie chce być oświecony. A porównując naukę religii w szkole jako ważny przedmiot porównywalny do fizyki czy chemii to nawet nie ma co komentować. Chyba że ktoś myślał o religioznawstwie czyli o nauce poznawania wszelkich religii i ich wpływu na ludzi. Jak sami widzimy to już jest ważne.
-
2013/09/19 14:06:38
Przepraszam, ale nie potrafię płynnie napisać Twojego nicku, by nie zrobić błędu. Bardzo tu ciekawie i lubię tak otwarte spojrzenia. Jeśli można przyłącze do ulubionych.

Miłego popołudnia

Pozdrawiam

Osho713
-
2013/09/19 14:25:11
@osho713
Bardzo się cieszę i zapraszam ciepło :) Nick możesz sobie dowolnie skrócić :)
Tobie również miłego.
@fotoobserwator
Mogę tylko napisać, że zgadzam się z Tobą. Gdyby religia w szkołach oznaczała religioznawstwo, nie miałabym nic przeciwko temu - bo to i historia, i analiza, i pobudzanie do samodzielnego myślenia, a ponadto, tak naprawdę, idealna podstawa do dokonania świadomego wyboru, jeśli odczuwa się potrzebę wiary. Ja osobiście odczuwam, jak już pisałam. Jednak wiara jest mi potrzebna jako narzędzie, a nie po to, bym to ja była narzędziem mojej wiary.
-
2013/09/19 21:28:35
Kościół jest instytucją i jako instytucja stworzyła sobie wiele rzeczy, by przez te blisko dwa tysiące lat rozwijać się, a nie zwijać. Ja z wieloma rzeczami w KK się nie zgadzałam, ale ponieważ od dziecka miałam wstręt do wszelkich regulaminów, to z kościelnych praw nigdy nie robiłam wielkiej sprawy. choć czasami, jak czarna owca, tłumaczyłam je potulnym baranom. W każdym razie tym, co mnie odstrasza od Kościoła są ludzie. nawet nie księża, ale trzódka z gębami pełnymi frazesów, obłudna, podła, uważająca się za kogoś lepszego, czyli z niechrześcijańską pychą.
-
2013/09/19 23:37:28
viridiana:
W witrynie mojego bloga lub w opisie podaję mail do mnie - zachęcam (to osobiście do autorki) - bo komentarze na ten temat na otwartym forum gubią głębszy sens w takich sprawach. Pojawia się wiele komentarzy, każdy z jakimś pomysłem czy własnymi emocjami co zakłóca percepcję, nie mówiąc już o meritum.
Ale to prywatnie - tu pozwolę sobie na pojedyncze wstawki w odpowiedzi na niektóre głosy.
- w sprawie lektur to wybaczcie, ale Kosidowski w całości, albo "Ostatni papież"? No, błagam!- mamy dyskutować czy uprawiać propagandę? Mamy mówić o faktach, czy o mitach tworzonych przez równych fantastów jak chrześcijańscy mistycy? Nie spłycajmy rozmowy bo skończymy na "Aniołach i demonach".
O ile rozumiem viridianę to Jej chodzi raczej o sprawy fundamentalne jak religia w ogóle (każda zresztą), a nie o powielanie kolejnych mitów o Marii Magdalenie. Litości! To takie same mity jak legenda o Adamie i Ewie, czyśćcu, szatanie, chórach anielskich i szczeblu z tej drabiny co to się śniła itd. itp.
- nie wiadomo co mówił Jezus, znamy jedynie pojedyncze słowa w trudno przetłumaczalnym i wieloznaczeniowym aramejskim, a po drodze jeszcze greka, łacina, języki narodowe i dzisiejsze uwspółcześnienia językowe. Nie wiemy czy Jezus mówił cokolwiek o kościele, wiele wskazuje na to, że nic o tym nie mówił i nie wiedział.
- kościół nie był od początku instytucją władzy, przez pierwsze trzy wieki na pewno nie, nie miał w tym zakresie ambicji w ogóle. Pierwotne gminy zajmowały się przygotowaniem do paruzji i prędzej liczyli się z końcem świata (i czekali nań), niż ze zdobywaniem władzy.
-
2013/09/20 11:43:10
@Ilenko - dlatego właśnie podzieliłam swoje zastrzeżenia na dwie kategorie, choć momentami granica między nimi jest bardzo płynna. I zgadzam się z tobą, że największą szkodę kościołowi wyrządzają jego członkowie, co sprawia, że bardzo trudno zachować jakikolwiek obiektywizm - w końcu średnia statystyczna to jest jakiś wykładnik, a ten wykładnik katolicki jest bardzo, bardzo nieładny. Mnie osobiście jednak fascynuje religia jako zjawisko i wszystko, co wokół tego krąży - a to naprawdę spory materiał, który generuje mnóstwo pytań. A rozwój kościoła to na dzień dzisiejszy idee fixe.
-
2013/09/20 12:21:54
@Poginie - chętnie skorzystam. Przy okazji - może oświeciłbyś mnie, jak go tam wstawić? Sama chciałabym taki odnośnik mieć, ale rozkminienie instrukcji mnie przerasta :)
"O ile rozumiem viridianę" - rozumiesz doskonale :) To, że odniosłam się akurat do religii katolickiej wynika z faktu, że innej nie znam na tyle, by móc swobodnie ją analizować. A, w istocie, mam na myśli zwykle religię jako zjawisko. Do podanych lektur nie odniosłam się merytorycznie, ponieważ chyba nie było większego sensu... :)

Napisz do mnie