Jestem wiedźmą. Logicznym i naturalnym wydaje się tedy, że jestem zła do szpiku kości i jedynym moim celem w życiu jest rytualne poświęcenie cię szatanowi, podpalenie twojego domu, zjedzenie twoich dzieci na kolację, a psa na deser. No, cóż. NIE POCHLEBIAJ SOBIE.
Blog > Komentarze do wpisu

Mam takie małe zboczenie.

Wszyscy potencjalni perwersi od razu mogą sobie odpuścić, bo ja nie o tym.

Chodzi o to, że nie lubię sobie robić z gęby cholewy. Jak mówię, że zadzwonię, to dzwonię. Jak coś jest felerne, to mówię, że jest felerne, a jak dobre - że dobre. Jak mogę załatwić coś ekstra, to załatwiam, a jak nic nie mogę zrobić, to choćby skały srały - nie obiecam, że zrobię.

Tak mi się życie potoczyło, że nie pracuję w zawodzie wyuczonym, za to - jak się okazuje - robię to, do czego mam, ku własnemu zaskoczeniu, autentyczne predyspozycje. Jestem, mianowicie, handlowcem i to naprawdę dobrym. Wielokrotnie nasłuchałam się, że i piasek na pustyni potrafiłabym sprzedać. Często pytano mnie, jak to się robi, sugerowano, że pewnie bajer mam opanowany, a takowy dobry, to połowa sukcesu; że klientom pewnikiem "żenię" niewiarygodne kity.
Otóż nic z tych rzeczy, moi drodzy. Gadane mam, nie przeczę, ale zupełnie nie w tej postaci, o jaką się mnie niesłusznie podejrzewa. Bo tego zabrania mi - nie, nie religia; paradoksalnie ta "nasza", narodowa, dopuszcza w tej materii znacznie większą dowolność - moje własne sumienie. Czy jak ten organ nazwać. Jestem gatunkiem na wymarciu - nie karmię klientów opowieściami z Narnii ani nie naciągam praw fizyki do własnych potrzeb, jako, że zazwyczaj pracuję w branżach raczej technicznych i męskich, bo perfumerie i ciucholandy mnie odrzucają. I nie jestem lesbijką. Nieprawdopodobne? A jednak. Co i tak nie ma nic do rzeczy, jak by nie patrzeć.

Nie mam zamiaru zdradzać tutaj swoich zawodowych tajemnic, ale napiszę jedno: Klienta traktuję zawsze tak, jak sama chciałabym być potraktowana - resztę niech każdy sobie dopowie sam.
Po co ten wywód?
Bo właśnie te rozważania nasunęły mi myśl zgoła rewolucyjną, aby wszystkich polityków i innych urzędników administracji państwowej, hierarchów, tytularzy, dostojników i całą tę wierchuszkę wyposażyć w specyfikację techniczną i tabliczki znamionowe.

Na ten przykład:

Kandydat na posła, płeć męska, lat XX, kawaler:
Zużycie: XX dziesiątek tysięcy złotych/miesiąc
Wydajność prywatna: XXX dziesiątek tysięcy złotych/miesiąc
Wydajność pro publico bono: 1-2 decyzje na rok, z czego 150% głupich, szkodliwych dla kraju i trudnych do odkręcenia
Środki ostrożności: Nie dopuszczać do mediów, bo pierdzieli jak mały Kaziu po dużym piwie, i tylko jątrzy, judzi i opluwa
Zastosowanie (wg specjalności): polityka socjalna i stopa życiowa, polityka prorodzinna, etyka zawodowa

I od razu nasunąłby się prosty wniosek: Głupio gada, głupio robi (zero zaskoczenia, znaczy, przynajmniej konsekwentny), jako kawaler ma może i pojęcie o stopach życiowych (vide: Zużycie), ale o rodzinie raczej średnie, co do moralności zaś (vide: Wydajność pro publico bono i Środki ostrożności), to pewnie nie warto nawet pytać go o definicję powyższej, bo jak ktoś za robotę, na której się nie zna i czego dotknie, to spierdzieli, oczekuje tak niewiarygodnej kasy, to o moralności nawet nie słyszał. Zwłaszcza, że za bardzo zajęty jest wydawaniem pieniędzy, których przecież nie ma (vide: Zużycie i Wydajność prywatna). I matematyka nie ma tu nic do rzeczy.

I mimo tej stwierdzonej na początku konsekwencji (tak bowiem charakterystycznej dla naszych dzisiejszych rządzących) człowiek od razu wie, że należy onego odstawić z powrotem na półkę, niech wraca do Chin, do przetopienia, może jako tamagotchi sprawdzi się lepiej. W końcu ma predyspozycje do tego, żeby go karmić, głaskać i sprzątać po nim.

Naprawdę myślę, że byłoby znacznie łatwiej dokonywać wyborów. W końcu "wierchuszkę", jak każdy towar, wybiera się w jednym celu: żeby polepszyć swój byt. Swój, podkreślam. Nie ich. Jej.

wtorek, 27 sierpnia 2013, viridianathewitch

Polecane wpisy

  • Fokus 3.

    Wczoraj miałam wizytę u lekarza rehabilitanta, który miał zaproponować mi jakiś sposób na ten mój kręgosłup. Zastanawiałam się, jak może zalecić mi cokolwiek, j

  • Focus 2.

    Ok. Jest do dupy. I na tym kończę temat. Ostatnio sporo czasu spędzam (niestety) na oglądaniu rodzimych produkcji typu "Ukryta prawda", "Dlaczego ja?" i tym pod

  • Myślowy fokus.

    Ostatnio ciągle brakuje mi RAM-u na wpisy, bo jakoś tak założyłam sobie te wpisy w formie długiej i zamkniętej. A ponieważ plącze mi się po głowie mnóstwo refle

  • Proces składowania towaru w czterech krokach

    Proces składowania towarów na magazynie można podzielić na 4 podstawowe strefy: przyjęcie, składowanie, kompletację oraz wydanie. Jakie czynności należy podejmo

  • Polityk wątpliwy

    "nikt z nas polityków" Pan polityk Jarosław G. się chyba przejęzyczył. Chodziło mu raczej o stwierdzenie "każdy polityk jest nikim" Jak można mieć do ludzi pre

Komentarze
2013/08/27 17:40:23
Nie ma co do nich mieć pretensji - wg mnie oni MAJĄ tabliczki znamionowe. Widzisz, to jest tak - w polityce prawie wszystko wiadomo z góry, w każdym razie w kwestii wyborów na pewno. Jest sobie oto jakiś kandydat i jeśli wyborca tylko chce, może go sobie prześwietlać w dowolny sposób. Nie zyska 100-proc. wiedzy, ale znaczną, w skali - powiedziałbym - 90 proc. Kandydatowi może uda się ukryć jakieś drobne grzeszki, ale podstawowe rzeczy przydatne do decydowania w wyborach każdy mieć może . Może. Jeśli zechce. I tu jest sedno sprawy - 90 proc. wyborców nie chce wiedzieć, w ogóle nie zastanawia się nad jakością kandydatów. W pierwszej kolejności to my, wyborcy psujemy politykę przez nasze zaniechania i lenistwo.
-
2013/08/28 10:11:43
I tak, i nie. Kajam się personalnie w kwestii zaniechania i lenistwa - rzeczywiście, dziś już mi się nie chce, choć kiedyś było inaczej. Poniekąd trudno też mieć pretensje do wyborców, że się zniechęcają. Nie mówię o tych, których kandydaci "śmierdzieli" na odległość, bo - jak to mawiał mój ojciec - "Jedni lubią pomarańcze, inni lubią, jak im nogi śmierdzą". Bardziej chodzi mi o tych, którzy wybrali towar z tzw. wadami ukrytymi. Choć może to i faktycznie brak rzetelnej wiedzy.
Jednak obecne tabliczki znamionowe oni wystawiają sobie sami, a mnie chodzi o jakiś obiektywny organ.
No, tak - sama się zaśmiałam po napisaniu "obiektywny".

Napisz do mnie